Szukaj
  • agarestauracjapasa

Gdzie my,tam dom

Aktualizacja: mar 7

Z poradnika kamper-amatora

część pierwsza :)


Kiedy masz dwójkę dzieci i chcesz nauczyć ich odrobinę pokory i ukłonu dla otaczającego świata, to pole kempingowe wydaje się być idealne, ale żeby było odrobinę luksusowo tudzież wygodnie ciut... zaplanuj podróż i weź ze sobą kilka niezbędnych rzeczy.

W końcu w setkach mini schowków przyczepy możesz przemycić odrobinę porządku i radości: i tak przeklinana nutella, kilka paczek chipsów (o zgrozo... dla bioder!) tudzież tabliczka czekolady, i tu: najlepiej kokosowej rittersport, musi być - na deszczową pogodę, na złe dni, na te dni lub na cokolwiek ;)

Następne niezbędności to szparagi i kiełbasa! - potraktujesz grillem, zrobisz z nich makaron, leczo - dania mają być jednogarnkowe, te są podstawą sprytnego kamperowania - jest szybciej i wszyscy się najedzą. Kolejne - król i królowa - bomba mięsa i warzyw (mąż fachowiec robi tak - kilogram mięsiwa, kilogram warzyw, ze trzy jajka, magiczna przyprawa, co to ją sobie robi z sześciu ziół, odrobina ciemnej bułki tartej - kręci to wszystko spec w kulki i wkłada do piekarnika - tak wiem, potworne oszustwo dla dziecięcych podniebień, nie wiedzą nawet, że zjadły seler ;) Mielone - konieczne bo: grillujesz, poddusisz, zrobisz z nich spaghetti Bolognese a jakże, wrzucisz do kanapki na plażę, wmawiając latoroślom, że jedzą homemade hamburgery!.

Że nie wspomnę już o odrobinie luksusu... termomiksie, który - wiem - jest garnkiem w cenie malucha - ale jakże jeździ! Smoothie, mrożone kawy, zupy, naleśniki, placki ziemnaczane, cukiniowe - wszyscy zachwyceni! (a ty leżysz i pachniesz w świetle zachodzącego księżyca, spijając zachwyty, jak dobre wino, po uczcie termospeca ;)

Życie kamperowe to też codzienność Matki i Ojca z dwójką dzieci i tu potrzebne jest Prosecco ! I koniecznie dwa przemycone kieliszki do wszystkiego. Na plaży, otwierając Prosecco, czujesz się jak na "Olllu". Opaskę też masz - tylko kamperową.

Ważny jest również wózeczek - wrzucisz tam wszystko - leżaczki składane, tonę dinozaurów, małą lodówkę i ogromną matę i że nie wspomnę o dziecku - bo wózek powiezie z osiemdziesiąt kilo.

I jako ostatnia - ba, równie ważna, torba na pranie - kocham ją jak przyjaciółkę - zdyscyplinowała wszystkich! Nie ma porozrzucanych koszulek i innych bajerów - bo młodzież wie, że tam doń trza wrzucić i basta. Potem elegancko śmigasz, niczym diva, do pralni, wrzucasz ustrojstwo i gotowe (pralki na kempingach to moje nowe kumpele, jakże spokojna jestem)

Z rzeczy - najważniejsze: Kalosze i kurtka na deszcz, one zawsze otulą przed dycem i sikawicą polskiego morza. Dobrego dnia! Pozdrawiam z nowej odkrywanej przygody!


PS. Parawan Janusza musi być. Bo jest w palmy i przypomina Hiszpanię ;)






179 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie